Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. klymenystra 02.10.12, 19:41. toteż postanowiłam napisac w księdze gości na stronie MM, jakie książeczka ma wady (bardzo ogólnie zresztą i oględnie). Zostałam natychmiast skasowana i nazwana źle wychowaną :O Oto, jak pani MM zależy na informacji zwrotnej od kochanych czytelniczek, hyhy.
Bóg pomaga tym, co sami sobie pomagają jak działa. Za byczka będzie cieliczka czy, jest. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi pojęcie. Na świętego Hieronima jest pogoda albo jej ni ma wyjaśnienie. Śpiesz się powoli opis. Honor jak papier, gdy raz się splami, już go nie wyczyści informacje. Fałsz prawdy nie lubi co to jest.
Kogo i co krytykuje literatura Oświecenia? „Czytaj i pozwól, niech czytają twoi, Niech się każdy z nich niewinnie roześmieje. Żaden nagany sobie nie przyswoi, Nikt się nie zgorszy mam pewną nadzieję. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi, Niechaj występek jęczy i boleje.”
Oceń swojego lekarza w sieci. w dupie się znachorom poprzewracało za komuny i tak trwa do dziś. budować od nowa. Głowe daje, że w normalnym kraju żaden znachor nie. lekarzy, tylko ze skóry wychodzi, by wypaść w nim jak najlepiej. Dla dobrych lekarzy to tylko DARMOWA reklama. Boją się i protestują.
Oczywiście, że nie. Zamieszczanie ich nazwisk na listach najlepiej ubranych trąci więc zwykłym podlizywaniem się. Tak jak chęć obśmiania jest główną motywacją publikowania list
pada abad keberapa teknik sulam terkenal di indonesia. Nie bez kozery w tytule przywołuję Krasickiego ale żeby lepiej zrozumieć ideę tego tekstu zacytuję dłuższy fragment Antymonachomachii mistrza Ignacego. Kto się złym czuje, tego zarzut wzruszy; Cienia się swego boi hipokryta, Gdy go wewnętrzne przeświadczenie głuszy; Ubezpieczona w niewinności swojej, Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Rzecz będzie o etyce a ściślej ujmując o etyce żużlowej opisanej w Kodeksie Etycznym Osób Urzędowych w Sporcie Żużlowym. Dokument ten w swoim założeniu ma wyznaczać standardy zachowań etycznych dla osób urzędowych w tym także sędziów. Trwa akcja zbierania pieniędzy na leczenie bratanicy sędziego Pawła Słupskiego. Kwota jest ogromna a czasu coraz mniej. Akcja przy wsparciu mediów zatacza coraz szersze kręgi. Ostatnio przybrała jednak zupełnie inny wymiar. W bezpośrednią pomoc w blasku kamer angażują się już zawodnicy i działacze klubów walczących na torze. Padają konkretne kwoty wsparcia. I właśnie te wydarzenia w konfrontacji z zasadami zawartymi w Kodeksie Etycznym dały mi podstawy do zastanowienia i napisania tego tekstu. Sędzia Paweł Słupski wielokrotnie wypowiadał się, że osobiście mocno zaangażowany jest w pomoc dla małej Niny czemu nie należy się dziwić. To oczywiste, że tak jest. Co zatem budzi wątpliwości kodeksowe? Przed jednym z meczów ekstraligowych działacz klubu, który niebawem miał przystąpić do rywalizacji o punkty DMP deklarował wsparcie zbiórki ze strony poszczególnych zawodników jak i całego klubu. No i pięknie pomyślałem. Im więcej takich gestów tym szybciej uzbiera się potrzebna kwota. Ze sporym zaskoczeniem i zdziwieniem przyjąłem jednak po chwili do wiadomości, że sędzią zawodów jest… Paweł Słupski. Właśnie wtedy pomyślałem, że nie ma bardziej czytelnego przykładu konfliktu interesów zdefiniowanego w Kodeksie Etycznym jak właśnie ten. A w artykule 2 Kodeksu czytamy, że: Unikanie konfliktu interesów jest jednym z podstawowych obowiązków Osób urzędowych. Artykuł 6 w pkt 1 definiuje czym jest konflikt interesów: Konflikt interesów to jakakolwiek rzeczywista lub potencjalna korzyść dla Osoby urzędowej, związek z osobą trzecią lub czynność zdziałana w przeszłości lub obecnie, która może powodować podejrzenie o stronniczość lub interesowność. W kolejnym punkcie Kodeks podpowiada nawet, że: W przypadkach wątpliwych co do występowania w danym wypadku konfliktu interesu Osoba urzędowa ma obowiązek natychmiast zwrócić się do GKSŻ z prośbą o wydanie opinii. Kodeksy Etyczne nie są zbiorem czynów zabronionych w rozumieniu karnym. Sama etyka to nauka o moralności z której wywodzi się ogół zasad i norm postępowania przyjętych w danym środowisku. I żużel taki Kodeks też ma. Pozycja w jakiej znalazł się sędzia Paweł Słupski w zderzeniu z jego zapisami delikatnie ujmując jest niekomfortowa. Zadaję zatem publiczne pytanie żużlowym władzom: czy nie widzą tej korelacji? Czy sędzia Słupski zwrócił się o wydanie opinii w tej materii? Czy tak bezpośrednie deklaracje finansowe lub ich brak ze strony zawodników i klubów, których rywalizacja jest potem oceniana przez sędziego Słupskiego nie może powodować podejrzenia o stronniczość lub interesowność? Czy w tych okolicznościach nie jest zasadnym (zgodnie z Kodeksu) wycofanie się ze sprawowania funkcji sędziego do czasu pomyślnego zakończenia zbiórki? I na koniec pytanie podstawowe czy Kodeks Etyczny w ogóle jeszcze obowiązuje? Ja, podobnie jak rzesza anonimowych darczyńców także dokonałem wpłaty ale jakoś tak się złożyło, że kamer przy tym nie było.
Co to znaczy: 1)prawdziwa cnota krytyk sie nie boi 2) wstydz sie ludzi boj sie Boga3) z zartem jak z sola bie przesadz bo bola 4) glupcy zawsze dobrze o sobie rozumieja
Liczba wyświetleń: 324Politycy demokratycznego supermocarstwa, lśniącego ideału demokracji, wolności i swobód obywatelskich, wciąż zapewniają, za pośrednictwem posłusznych i gorliwych mediów, że naczelnym celem wojny w Afganistanie jest po pierwsze wyplenienie terroryzmu i wpływów Al-Kaidy w tym kraju, a następnie wprowadzenie tam wyżej wymienionych dobrodziejstw. Przy okazji wspomina się zagwarantowanie równouprawnienia afgańskich kobiet, budowę szkół, służby zdrowia i infrastruktury. To samo głoszą politycy krajów-wiernych przyjaciół Stanów Zjednoczonych, których wojska pomagają amerykańskiej armii w walce o te chwalebne i szlachetne pod uwagę, że Afganistan jest pozbawionym dostępu do morza górzysto-pustynnym krajem, jednym z najbiedniejszych państw świata, posklejanym z kilku grup narodowo-językowych i kilkudziesięciu niekoniecznie przyjaźnie do siebie nastawionych plemion, oddalonym o 20 tysięcy kilometrów od terytorium USA, należy podziwiać szlachetne i bezinteresowne zachowanie supermocarstwa i jego sojuszników, poświęcających życie swych żołnierzy i kilkaset miliardów dolarów rocznie dla dobra afgańskich górali. Tym bardziej, że Al-Kaidę w Afganistanie unicestwiono już w pierwszych latach wojny, a jej przywódca, Osama Ibn Laden został zamordowany w zeszłym roku w Pakistanie, zatem wojna jest kontynuowana już tylko w celach jednak cnota ma swych krytyków, nie należy się więc dziwić, że są malkontenci, kwestionujący szlachetne cele wojny USA w Afganistanie. Wyolbrzymiają oni znaczenie położenia tego kraju, graniczącego z Iranem, Pakistanem, Chinami, Tadżykistanem, Turkmenistanem i Uzbekistanem, a zatem będącego węzłowym skrzyżowaniem dróg i ewentualnie rurociągów, umożliwiających eksploatację ogromnych złóż nafty i gazu w krajach środkowej Azji. Ci krytycy, zaślepieni niechęcią do Stanów Zjednoczonych, rozdymają znaczenie Afganistanu w szachowaniu wrogiego wobec USA i Izraela Iranu i rosnących w potęgę Chin. Głoszą niestworzone historie o bogactwach naturalnych Afganistanu – nafcie, gazie, rudach żelaza i metali ziem prawda, że Exxon-Mobil właśnie wystąpił do rządu afgańskiego o koncesję na zbadanie i eksploatację złóż ocenianych na miliard baryłek ropy i gazu, ale to przecież tylko zdrowa konkurencja handlowa z chińskim koncernem CNPC i indyjskim ONGC, które starają się o podobne koncesje. Tak samo naturalne jest ogłoszenie przez Pentagon i Geological Survey, że będą szkolić afgańskich geologów by mogli oni prowadzić poszukiwania i identyfikację cennych złóż mineralnych. Pentagon już dawno ocenił bogactwa naturalne Afganistanu – ropę, gaz, rudy żelaza, kamienie szlachetne i półszlachetne, metale ziem rzadkich – na co najmniej bilion (USA trylion) dolarów. Jednak rządy USA i krajów sojuszniczych wydadzą co najmniej tyle samo pieniędzy na prowadzenie wojny, choć to przecież pieniądze podatników, a zarabiać będą wielkie prywatne korporacje. To, że zginie jeszcze parę tysięcy żołnierzy i kilkadziesiąt (lub kilkaset) tysięcy Afganów jest smutne, lecz nie tragiczne. Synowie kongresmenów, senatorów, premierów, dyrektorów korporacji, itp., w Afganistanie przecież nie służą, a zabici Afganie to tylko szkody uboczne (collateral damage).Ważne jest, że Afganistan będzie miał Parlament, prezydenta, wybory, kobiet nie będzie się publicznie chłostać, bogactwa naturalne będą mogły być bezpiecznie eksploatowane, a kiedyś, kiedyś, gdy bohaterscy obrońcy demokracji pokonają wreszcie talibskich terrorystów, wybuduje się może te szkoły, kliniki i szosy. Przy okazji USA zdobędą kontrolę nad strategicznym punktem globu, będą mogły szachować Chiny, grozić Iranowi i gwarantować wierność i posłuszeństwo Pakistanu, a Exxon-Mobil będzie mógł swobodnie pompować naftę. Ale to przecież tylko sprawiedliwa nagroda za szlachetne i bezinteresowne niesienie demokracji i wolności zacofanym dzikusom, prawda???Autor: Hersoryk Nadesłano do “Wolnych Mediów”
mirasasmir napisał(a):Dzień dobry!KrzaQ i DAAD mieli rację co zdjęcia zamieszczonego poniżej. W swoich delikatnych komentarzach zwrócili moją uwagę na bardzo istotne rzeczy np. jakich zdjęć nie powinno się zdecydowanie zamieszczać. Nie ma miejsca na amatorskie eksperymenty, to galeria dla poważnych ludzi. Dlatego postaram się być w przyszłości samokrytyczny i takiego chłamu już nie zamieszczać. Ale do cieszę się że nie zraziłeś się do forum. Nie poznasz klimatu forum i nie wyrobisz sobie o nim prawdziwego zdania czytając tylko "po łepkach" przypadkowe tematy lub opinie. Jest tu dużo wartościowych ludzi, mających sporą wiedzę na temat swojego hobby (nie tylko fotografii) i szczerze chcących się tą wiedzą podzielić z innymi. Są tu różne charaktery, jedni krytykują, drudzy chwalą ale dzięki konstruktywnej (trudny wyraz) dyskusji wytrzymujemy ze sobą tu sporo czasu. Gorąco namawiam do udziału w plenerach, dzięki tym spotkaniom można wiele że nie wiem jak masz na imię i nie wiem jak prywatnie się do Ciebie zwracać Twój nick też nie wiem co przedstawia To co wyżej powiedziałeś to jest oczywiście oczywista oczywistość! Nikt tego nie kwestionuje. Chciałem tylko podkreślić, że wanalogicznej sytuacji, w poprzedniej dyskusji krytykując zdjęcie dostałem od niektórych mocno po łbie. Myśleli, że zjawił się jakiś pajac co potrafi tylko innym wytykać błędy a sam jest ignorantem w tej dziedzinie! Chciałem pokazać (chociaż przecież w mojej wypowiedzi ni chodziło o pokazówkę), zaakcentować, że sam siebie również surowo oceniam!!Cytuj:... Nie ma miejsca na amatorskie eksperymenty, to galeria dla poważnych ludzi... Eeeeee, dlaczego? Nie jesteśmy forum stricte fotograficznym, niektórzy amatorzy muszą też od czegoś zacząć i gdzieś publikować swoje prace aby móc zobaczyć jak inni odbierają (krytykują) ich prace . A z tą powagą to nie przesadzaj, każdy z tu obecnych prędzej czy później zabłysnął lub zabłyśnie jakimś (nie)poważnym zachowaniem lub tekstem. Przede wszystkim więcej luzu i swobody do podejmowanych tematów. Jesteśmy tu przed wszystkim aby dobrze się razem bawić i czuć w forumowym towarzystwie .Howgh A z tą powagą to nie przesadzaj, każdy z tu obecnych prędzej czy później zabłysnął lub zabłyśnie jakimś (nie)poważnym zachowaniem lub tekstem. Nie miałem na myśli ludzi po latach spędzonych na emeryturze ale o całej palecie osobowości ,które to mają już za sobą etap produkcji Spóźnione, ale najlepsze życzenia z okazji urodzin. Dzięki za życzenia i piwko A tak na marginesie; mieliśmy osobisty kontakt ze sobą
Piotr Ratajczak odsłonił mechanizmy rządzące światem lokalnym i globalnym. Ostra, bezpośrednia i gorzka krytyka koszalińskich władz i politycznych układów jest chyba pierwszym tak głośnym publicznym głosem rozżalonego społeczeństwa - o spektaklu "Wodzirej. Koszalin Kulturkampf" w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie pisze Anna Bielecka-Mateja z Nowej Siły Krytycznej. Stacja Koszalin. Dwa perony, dwa kiepskie bary dworcowe, dwa okienka biletowe, jedna nieprzyjemna poczekalnia. Ponoć tutaj nawet mewy zawracają, bo dalej już tylko Szwecja. Dla podróżnych to jedynie miejsce przesiadki z pociągu pospiesznego na osobowy w drodze nad morze. Do Mielna stąd raptem pięć kilometrów, bo cóż robić w samym Koszalinie. Spacer po raz kolejny ciągnącą się przez całe miasto Aleją Zwycięstwa powiewa nudą. Reni Jusis, Adam Sztaba, Kasia Cerekwicka i Koń Polski dobrze o tym wiedzieli, więc gdy nadarzyła się okazja szybko uciekli do Warszawy. W stolicy przecież jakoś barwniej, szybciej, pewniej i dostojniej się żyje. To nie moja opinia, lecz twórców spektaklu "Wodzirej. Koszalin Kulturkampf", najnowszej premiery Bałtyckiego Teatru Dramatycznego. Reżyser Piotr Ratajczak inspiracje czerpał z filmu "Wodzirej" Feliksa Falka, którego tytułowy bohater bez skrupułów wspina się po szczeblach zawodowej kariery. Tomasz Danielak (Robert Zawa
prawdziwa cnota krytyk się nie boi co to znaczy